Były Święta, potem tzw. limbo, czyli ni to wolne, ni to do roboty, następnie Sylwester od czwartku do niedzieli, i tak między jednym pierogiem a dziewiątą dokładką makowca wyobrażałam sobie, jak pięknie będzie wziąć się za siebie w styczniu, odchudzić, odwęglowodanić, oddeserzyć, odmięsić, a wszystko w akompaniamencie aerobiku z Jane Fondą;-) Na pierwszy noworoczny ogień […]

