The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Przychodzi moment, gdy, mimo kalendarzowej zimy, ciało i dusza pragną oddechu świeżości, czegoś, co postawi je na nogi, a nie przykryje ciepłym kocykiem i utuli do kojącego hibernacyjnego snu. Takim daniem jest dzisiejsza sałatka, której sama nazwa wzywa do wiosny na talerzu i w sercu. Bo za oknem wiosna w Nowym Jorku już jest i to w pełnej krasie – ludzie przy kawiarnianych stolikach na zewnątrz, a jakże, bez kurtek.
Sałatkę tę wypatrzyłam w Repertoire J. Batillany, jednej z moich ulubionych książek kucharskich. Wołała moje imię od dawna, ale w końcu przebrała się miarka i powiedziałam basta! wszelkim pastom i sosom serowym…Tym bardziej, że ta sałatka jest pyszna, lekka, chrupiąca, można zjeść jej górę bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Czas więc na wiosenny powiew zielonego, i to bez żartów – już chyba bardziej zielono być nie może;-)
Przepis tłumaczę niemal dosłownie, choć wprowadziłam kilka zmian – dodałam suszonego estragonu zamiast świeżego, nie gotowałam groszku cukrowego, bo po co, no i nie miałam perskich ogórków, więc dodałam zwykłego tradycyjnego ogórka ze skórą.
PS Wegetarianie – wystarczy pominąć anchois!
W mikserze łączymy składniki sosu: anchois, majonez, jogurt, pietruszkę, bazylię, sok z cytryny i estragon, miksujemy na gładko, doprawiamy solą i pieprzem i ewentualnie dodajemy więcej soku z cytryny.
W dużej misce mieszamy warzywa z sosem. Nie wlewamy całości, tylko stopniowo, tyle, ile lubimy.
Podajemy od razu.
Smacznego!
No Comments