The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Któż nie lubi galaretki z owocami!
Amerykanie oczywiście poszli o krok dalej – nazwali danie sałatką i zaczęli się bawić dodatkami. Jeden szczególnie przypadł mi do gustu – chodzi o serek Philadelphia, który przełamuje monotonię samej galaretki, a całość ociera się o sernik, czyli mniam, robi się pysznie!
Desery te osiągnęły szczyt popularności w latach 60-tych, dlatego dziś określane są jako retro. Na szczęście przeżywają drugą młodość, choć nieco bardziej dystyngowaną – owoce nie są smutnym stworem z puszki, a dodatki czasem bardzo wymyślne.
Dzisiejszy deser jest bezpiecznym mostem między starym a nowym – owoce są świeże, galaretka z proszku, natomiast spód intrygująco słodko słony za sprawą pokruszonych precelków. Całość przepięknie i dostojnie ze sobą współgra, ba, łączy pokolenia, bo zachwycali się moim ciastem i seniorzy, i juniorzy!
Przepis tłumaczę dosłownie, ALE ja dodałam więcej galaretki, mix owoców, bo akurat miałam pod ręką borówki, kolorowe maliny i truskawki.
Rozgrzewamy piekarnik do 180C.
Precelki umieszczamy w torebce i rozdrabniamy je wałkiem na malutkie kawałeczki (nie większe niż 0.5 cm). Ja zmieliłam je szybko w mikserze. Pokruszone mieszamy z masłem i jasnobrązowym cukrem. Gotową masą ściełamy tortownicę o średnicy ok. 23 cm., przyciskając ją mocno do spodu. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 10-12 minut (ja piekłam dłużej), na złoto. Wyciągamy z piekarnika i studzimy kompletnie.
Gdy spód będzie zimny, ubijamy śmietanę na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy ekstrakt waniliowy i 2 łyżki cukru. Odkładamy 1.5 szklanki ubitej śmietany do małej miseczki, resztę przykrywamy i wkładamy do lodówki.
Resztę cukru (1/2 szklanki) miksujemy na gładko z serkiem Philadelphia, ok. 2 min. Dodajemy odłożone 1.5 szklanki ubitej śmietany i delikatnie mieszamy na gładką masę. Następnie rozkładamy miksturę na wystudzonym spodzie. Rozsmarowujemy dokładnie, by cały spód był równomiernie przykryty, a góra wygładzona. Jeśli drobinki masy ubrudziły ścianki tortownicy, czyścimy je mokrym ręczniczkiem. Odstawiamy do lodówki na 30 minut.
W międzyczasie gotujemy 1/2 szklanki wody, polewamy nią galaretkę (uprzednio umieszczoną w średniej miseczce) i dokładnie mieszamy. Dodajemy 1/4 szklanki zimnej wody, mieszamy. Studzimy galaretkę do temperatury pokojowej. Powinna zaczynać gęstnieć. Uwaga, jeśli będzie zbyt rzadka/ciepła, spłynie nam po ściankach tortownicy!
Na górze naszego ciasta układamy dekoracyjnie truskawki czubkami do góry. Polewamy zsiadającą się galaretką. Przykrywamy tortownicę i odkładamy do lodówki, by galaretka kompletnie się zsiadła (conajmniej na godzinę).
Na koniec ściągamy ścianki tortownicy, umieszczamy ciasto na platerze. Delikatnie mieszamy pozostałą bitą śmietanę i układamy na wierzchu ciasta (ja dodawałam bitą śmietanę na pokrojone już porcje, zaraz przed zaserwowaniem).
Kroimy i serwujemy.
Smacznego!
No Comments