The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Bardzo rozbawiło mnie stwierdzenie, że w Stanach typowa sałatka „chińska” ma tyle wspólnego z Chinami, co David Carradine, amerykański aktor udający półchińczyka w serialu o kung fu. Bo to, że wymieszamy razem imbir, ocet ryżowy i prażony olej sezamowy, jeszcze Azji nie czyni;-)
Co nie przeszkadza nam lubować się w, może niewyszukanych, ale za to bardzo przyjemnych smakach tej kombinacji prościutko z USA. Bo czegóż tu nie ma – góra sałat, więc zielono, dumnie pręży się pierś z kurczaka, migdały i chiński makaron smakowicie chrupią, a zapach imbiru i kolendry niebiańsko nęci nozdrza. Czeresienką na torcie są tu mandarynki z puszki, idealnie współgrające z resztą towarzystwa.
Jak zwał, tak zwał – to bardzo satysfakcjonująca i pyszna sałatka. I do tego całkiem zdrowa, jeśli nie liczyć miodu i cukru w sosie, ale jeśli polejemy z umiarem, nikomu krzywda się nie stanie (jak to przy polewaniu;-)!
Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki kucharskiej "101 łatwych przepisów azjatyckich" wydawnictwa Lucky Peach. Zmieniłam trochę składniki – nie dodawałam czerwonej kapusty, za to dodałam sałatę rzymską i trochę świeżego szpinaku. Byleby na końcu było te 10 szklanek zielonego. Dorzuciłam cieniutko pokrojoną paprykę, myślałam też nad tartą marchewką, ale nie chciało mi się trzeć. Wniosek – nie trzeba się sztywno trzymać proporcji i składników.
PS Sos jest pyszny bez żadnych poprawek, choć dla odchudzających/dbających o linię zamiast miodu i cukru można dodać słodzik.
W miseczce mieszamy dokładnie wszystkie składniki sosu.
W dużej misce mieszamy składniki sałatki z sosem, oprócz mandarynek, makaronu, migdałów i sezamu. Te dodajemy już przy serwowaniu.
Smacznego!
No Comments