Przez te wszystkie noworoczne rezolucje/rewolucje odchudzające kompletnie zapomniałam o makaronie. Po prostu wyrzuciłam go z głowy, wyparłam z serca, by zrobić miejsce na jarmuż, kiełki i inne liście sałaty. Aż tu nagle dopadł mnie leń stulecia, jak to często bywa w środku tygodnia. Tymczasem dziatwa jak zwykle głodna i płacze, więc nie ma przebacz, wykarmić […]









