Od razu ostrzegam – ślubu nie będzie;-) Nazwa tej przepysznej zupy pochodzi od mariażu smaków mięsa i zielonego, a nie czyjegoś weselicha (oj poszłoby się na wesele, poszło, prawda, Monique?…). Ta zupa jest jak ciepły koc w szaroburo jesienny dzień. Kiedy już nam się znudzi nieśmiertelny rosół, a nawet żurek (moim panom i mi – […]
