The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Nie no, ja wiem, że zupa bez wkładu to…nie to;-)
Ale że chodził za mną kalafior, a za zupami krem przepadam, pokusiłam się o wykon przepisu ze sprawdzonej książki pt. Genius recipes, czyli Genialne przepisy, wydawnictwa Food 52. Zaintrygowała mnie jego prostota i ilość składników. Jest ich 5, i to wliczając sól i pieprz. A że przepis pochodzi z książki takich the best of, czyli najlepszych z najlepszych, pomyślałam sobie, że autor nie może się mylić. Na wszelki wypadek trzymałam się ściśle instrukcji, a to u mnie nie do pomyślenia, bo przecież ‘ja wiem lepiej”;-) Tak jak pewnie większość kucht przede mną, korciło mnie, żeby na koniec dodać a to podsmażony boczek, a to drobno pokrojony szczypiorek, tak do dobrego zdjęcia na insta. Nie. Posłuchałam autora, który akurat ostrzega przed zbędnymi w tym wypadku dodatkami, bo umknie nam aksamitna esencja samego kalafiora, a to on tu błyszczy. Udekorowałam więc gotowe talerze zupy tylko kroplami oliwy i odrobiną pieprzu, według rozkazu. Poezja!
Jeszcze raz – uzbrajamy się w cierpliwość, menzurki, łapska precz od jakichś extra dodatków!
Rozgrzewamy oliwę w dużym garnku. Dodajemy cebulę i szklimy na małym ogniu przez ok. 15 minut, mieszając, nie brązowiąc.
Dodajemy kalafior, trochę soli i pół szklanki gorącej wody. Zwiększamy trochę ogień, przykrywamy i gotujemy przez 15 minut, do miękkości. Następnie dodajemy 4.5 szklanek gorącej wody, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut.
Miksujemy zupę partiami, tak, aby nie było grudek. Odstawiamy na 20 minut, aby trochę zgęstniała. Doprawiamy, jeśli zupa jest zbyt mało słona.
Na koniec można zupę trochę rozcieńczyć (1/2 szklanki gorącej wody). U mnie nie było to potrzebne. Odgrzewamy, dekorujemy pięknie na talerzach kroplami oliwy i pieprzem.
Smacznego!
No Comments