The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Moje ogórki obrodziły w tym roku tak, że będę je przejadać do wiosny.
Po początkowym zachłystnięciu się prostą mizerią przyszedł czas na podniesienie poprzeczki smakowej. Na szczęście z ogórkami jest wygodnie – są na tyle wersatylne (Monique całuję roczki) i bezproblemowe, że bardzo łatwo przyrządzić je na dowolna nutę. Są chrupiącym i odświeżającym tłem, które aż prosi się o wyraziste towarzystwo. Dziś padło na melodię japońską.
Przepis autorstwa M.R. Shulman jest prosty i wiele wybacza. Tłumaczę go dosłownie, ale też podkreślam, że nie trzymałam się go kurczowo – zamiast dymki użyłam czerwonej cebuli, zmniejszyłam ilość oleju roślinnego, zwiększyłam ilość cukru. Nie miałam kolendry do posypania, więc ją po prostu pominęłam. Następnym razem posypię całość prażonymi ziarnami sezamu lub orzeszkami ziemnymi. Zamiast cayenne można użyć srirachy.
Ogórki solimy i umieszczamy na sitku na ok. 15 minut, żeby puściły wodę. Płuczemy i dokładnie odciskamy, by usunąć jak najwięcej wilgoci. Można je osuszyć szmatką.
W małej miseczce mieszamy składniki sosu – ocet, sos sojowy, czosnek, imbir, cukier, cayenne i pieprz. Dodajemy olej sezamowy i roślinny. Mieszamy.
Umieszczamy ogórki w średniej misce, razem z dymką i kolendrą. Polewamy sosem, mieszamy. Doprawiamy cukrem, solą i cayenne – sos powinien być pikantno/słodko/słony.
Chłodzimy krótko i serwujemy.
Smacznego!
Właśnie przed chwilą skonsumowałem ową sałatkę. Mimo wydawałoby się ubogich składników muszę przyznać że robi robotę. Warto podkreślić wagę i głębię sosu, który omiata chrupiące ogórki swą paletą smakową od ostrości przez kwaskowatość i delikatną nutę soli po finisz sezamu. Sałatka 5/5👍
Powinieneś do gazety pisać recenzje;-) A swoją drogą ile można wsuwać ogórki ze śmietaną?! Dziękuję!