The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Przepisów na zupę z dyni jest bez liku, ale żaden nie jest tak wysublimowany, a zarazem przystępnie prosty w wykonaniu jak ten. Jego autorem jest Thomas Keller – amerykański szef legenda, właściciel najlepszych na świecie restauracji, dla wielu geniusz kulinarny. Onieśmiela mnie ten pan, a jego dania uważam za niedościgniony majstersztyk. Co tu dużo mówić – czuję się bardzo, ale to bardzo maluczka, gdy otwieram którąś z jego ksiąg kucharskich.
Smak tej zupy jest bardzo szlachetny i taki…elegancki – słowo jakoś niepasujące do mojej kuchni, która może i jest czasem wyszukana, ale elegancka – i tu mam przed oczami moje staranne acz nietrafione próby ładnej prezentacji stołu i dań, moich Panów, których maniery przy stole pozostawiają wiele do życzenia – raczej nie;-)
Ośmieliły mnie jednak fantastyczne opinie innych kucharzy oraz niewyszukana lista składników – pomyślałam, że może nie za wysokie progi na moje amatorskie nogi;-)
Przepis jest minimalnie uproszczony, ale mam nadzieję, że nie cierpi z tego powodu:-) Jeśli chcecie pełną wersję, mogę przesłać link.
Zamiast opiekać pół dyni i podsmażać drugie pół, zapiekłam całość w piekarniku.
Nie bawiłam się w robienie własnego wywaru z warzyw.
Nie bawiłam się też w przecieranie przez drobne sitko zmiksowanej na krem zupy – nie jestem aż taką purystką. To znaczy jestem, ale gdy mam za dużo czasu lub gdy ktoś chce przecierać przetartą już zupę dla mnie. Czyli nigdy;-)
Przepis woła o bouquet garni – miałam akurat nić, więc uwiłam paczuszkę ziołową, ale nie widzę problemu z dodaniem wszystkiego luzem i wyjęciem po gotowaniu, przed miksowaniem. Tymianek może być suszony, w razie potrzeby.
Śmietana powinna być lekko ubita – moja była na tyle zwarta, że dałam sobie spokój z ubijaniem.
No i dodałam ugotowaną i uprażoną na patelni soczewicę, bo akurat testowałam, poza tym soczewicy nigdy dość;-) Można dodać też grzanki.
PS Zupa jest jeszcze lepsza za drugi dzień!
Piekarnik rozgrzewamy do 175C. Dynię przecinamy wzdłuż na pół, wyciągamy nasiona, przeciętą powierzchnię smarujemy 2 łyżeczkami oleju. Solimy odrobinę i pieprzymy. We wgłębienie po nasionach wkładamy gałązki szałwii. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy do miękkości, przez ok. godzinę. Studzimy lekko, wyciągamy szałwię, a z dyni ściągamy skórkę/obieramy.
W międzyczasie w dużym rondlu/garnku rozgrzewamy pozostały olej, dodajemy por, marchewkę, cebulę i szalotki i podsmażamy na średnim ogniu, mieszając, przez 6 minut.
Dodajemy czosnek, łyżeczkę soli i 1/2 łyżeczki pieprzu, mieszamy i podsmażamy przez 3 minuty, tak, aby warzywa nie nabrały koloru. Dodajemy upieczoną dynię i miód, mieszamy i podsmażamy przez kolejne 3 minuty. Wlewamy wywar, dodajemy paczuszkę z ziołami, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 25 minut.
Wyciągamy paczuszkę ziół, zupę studzimy i miksujemy na krem. Doprawiamy solą i pieprzem.
W miseczce mieszamy śmietanę z gałką muszkatołową.
Przed podaniem zupę podgrzewamy (ja podawałam zupę od razu, jeszcze gorącą, ale jest lepsza na drugi dzień).
Rozgrzewamy średnią patelnię, gdy będzie gorąca dodajemy masło i mieszamy. Podsmażamy, mieszając, aż masło zyska złoto brązowy kolor. Uwaga, łatwo przypalić! Ostrożnie wlewamy zrumienione masło do zupy.
Serwujemy zupę ze śmietaną, posypaną szczypiorkiem i dodatkowym pieprzem.
Smacznego!
No Comments