The argument in favor of using filler text goes something like this: If you use real content in the Consulting Process, anytime you reach a review point you’ll end up reviewing and negotiating the content itself and not the design.
Consultation
Sałatka wedge, w dosłownym tłumaczeniu klin, to amerykański klasyk. Jest w menu każdego szanującego się steakhouse, czyli restauracji specjalizującej się w stekach. Zawsze zamawiają ją wszyscy moi panowie, nawet ten, który przecież nie lubi sera. A ser, i to pleśniowy, jest tu królem. Sałatka jest śmiesznie prosta, bo toć to kawałek sałaty lodowej, pomidory i boczek polane sosem, a przyzwoicie schłodzona jest zbawieniem w gorące dni, gdy ostatnią rzeczą na którą mamy ochotę jest stanie przy garach. Jest odswieżająca i lekka, świetnie spisuje się jako letnie główne danie kolacjowe, a nawet obiadowe, jeśli zjemy ją z kromką chleba. Bo nie wiem jak Wy, ale ja w upały kompletnie tracę apetyt na cięższą artylerię kulinarną.
Podstawą jest sos serowy – wykonałam ich w życiu wiele, bo często podaję go jako dip (korona królowej dipów zobowiązuje;-)) i po latach przekombinowywania w końcu doszłam do perfekcji – po raz kolejny okazuje się, że im prościej tym lepiej.
Przyznam, że sałatę lodową mam w bardzo małym poważaniu, bo smakuje jak woda, tutaj jednak pasuje jak ulał – jest cudownie chrupiąca, a jej bezsmakowość jest idealnym tłem dla bardzo charakternego sosu.
Jeśli możecie, użyjcie dobrego sera pleśniowego – u nas do sałatek popularny jest duński.
Mieszamy wszystkie składniki sosu w średniej misce, odkładając 2 dag sera do posypania sałatki. Całość chłodzimy.
Podsmażamy boczek na chrupko, odkładamy na papierowy ręcznik, by pozbyć się zbędnego tłuszczu.
Rozkładamy sałatę na 4 talerzach, polewamy schłodzonym sosem, rozdzielamy pomidory, posypujemy boczkiem i serem pleśniowym i serwujemy.
Smacznego!
No Comments