Kolejny przepis z cyklu „chodziła za mną, chodziła i w końcu wychodziła”. Miałam bowiem nieprzepartą ochotę na chińszczyznę i to nie jakieś wegetariańskie pierożki czy zupkę, jak to zazwyczaj u mnie bywa, ale od razu ciężkie działa – mięso w sosie, a jakże. Jako że przyzwoity chińczyk daleko, puściłam wodze internetu i szybko znalazłam przepisy […]
