Soczewicę to ja mogłabym jeść na śniadanie, obiad i kolację. Niestety jestem jedyną tak zagorzałą fanką – reszcie domowników muszę moje szczęście ostrożnie dozować, bo inaczej będzie bunt. Z drugiej strony gdyby ich pytać o zdanie, to nie jedlibyśmy nic poza hamburgerami i pizzą, więc spotykamy się w połowie drogi…mojej połowie, ale ciiiiii;-) Tej sałatce […]



